Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mighty Baby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mighty Baby. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 października 2010

MIGHTY BABY

A JUG OF LOVE 1971




1. Jug Of Love
2. The Happiest Man In The Carnival
3. Keep On Jugging
4. Virgin Spring
5. Tasting The Life
6. Slipstreams


Po długim czasie bezczynności mam nadzieję, że uda mi się ponownie ożywić bloga kilkoma wpisami.

Na 'A Jug Of Love' brak lokomotywy, która pociągnęłaby za sobą pozostałe wagoniki. Na debiucie takim mocnym akcentem był 'Egyptian Tomb', natomiast na drugiej i ostatniej płycie w dyskografii Mighty Baby można by w prawdzie wskazać na utwory tytułowy oraz 'Virgin Spring' jako coś wyjątkowego, jednak są one zdecydowanie za długie i właśnie to stanowi o słabości tego albumu - jego długość.

Pamiętam, że przy pierwszym przesłuchaniu wydawało mi się, że nagrania ciągną się w nieskończoność, dopiero przy którymś z kolei odsłuchu odkryłem urodę kompozycji zawartych na płycie. Zespół bardziej niż na debiutanckim albumie położył nacisk na wysublimowane aranżacje, dzięki czemu muzyka zyskała bardziej pastelowy odcień, jednak wciąż niezmienna pozostała moja opinia, że te utwory powinny trwać zdecydowanie krócej, wówczas byłby to albumu bardziej niż bardzo dobry, a tak powstała jedynie płyta czarująca wytrwałego słuchacza niezwykle refleksyjną aurą, ale nic ponad to.

Jak zespół przyznaje, inspiracją były dla nich dokonania amerykańskich wykonawców takich jak The Byrds oraz bardzo wtedy wpływowej grupy The Band, co słychać dość wyraźnie. Nad poszczególnymi utworami przez niemal cały czas unosi się duch muzyki folk oraz country - nasuwające skojarzenia z tym gatunkiem partie gitary - na przykład zastosowanie techniki slide we wspomnianej kompozycji tytułowej - oraz brzmienie fortepianu. Może właśnie niemożność przypisania zawartości 'A Jug Of Love' do jakiejś kategorii stanowi o sile tej płyty? Czy zawsze trzeba wszystko szufladkować? Jedno jest pewne, muzyka zamieszczona na LP przeważnie daleka jest od typowej rockowej stylistyki.

Pozwolę sobie na pewne spostrzeżenie.
Uważam, że zespół nie do końca trafnie wybrał utwory na płytę. Okazuje się bowiem, że na albumie zabrakło wspaniałego, niemal mistycznego 'Ancient Traveller' ozdobionego przepiękną partią fletu. Utwór czekał dwadzieścia lat na pierwszą oficjalną publikację, kiedy to został dołączony jako bonus do reedycji drugiej płyty. Warto było czekać, gdyż dla mnie to jest właśnie kwintesencja stylu Mighty Baby.

Przyznam, że po jakimś czasie ta muzyka zaczyna zapadać w pamięć. Nie da się ukryć, że na melodie zwracam szczególną uwagę, dla mnie to podstawowa sprawa, chyba nikt nie lubi słuchać muzyki, której nijak nie daje się przyswoić. Tak więc 'A Jug Of Love' to płyta idealna na taką jesienną pogodę, stonowana, momentami oparta na żywszym rytmie, momentami zaś wyciszona, ale zawsze pełna zadumy i ulotnego wdzięku. Dla tego też najlepszym momentem płyty jest długa instrumentalna koda wspomnianego 'Virgin Spring', olśniewająca wysuniętymi na plan pierwszy improwizacjami mandoliny i fortepianu, jest to jednocześnie jedna z tych piosenek, których słucham nieprzyzwoicie często.

Album wyprodukował Mike Vernon, zaś płytę wydała wyłącznie na terenie Wielkiej Brytanii należąca do niego wytwórnia Blue Horizon. Był to schyłkowy okres tej zasłużonej - szczególnie dla bluesa - wytwórni. Płyta przepadła na rynku i teraz jest nie tylko bardzo rzadka, zwłaszcza w stanie idealnym, ale przede wszystkim bardzo kosztowna.

sobota, 16 maja 2009

MIGHTY BABY 1969




1. Egyptian Tomb
2. Friend You Know But Never See
3. I've Been Down So Long
4. Same Way From The Sun
5. House Without Windows
6. Trials Of A City
7. I'm From The Country
8. At A Point Between Fate And Destiny

Bonus (The Action 1968)

9. Only Dreaming
10. Dustbin Full Of Rubbish
11. Understanding Love
12. Favourite Days
13. Saying For Today


Cenię tę płytę nad wyraz.

Mighty Baby powstał po rozpadzie The Action.
Kwintet uważany jest za jeden z ważniejszych wykonawców muzyki pop połowy lat sześćdziesiątych, działających na Wyspach. Pomimo podpisania kontraktu z wytwórnią Parlophone i nagrania pięciu singli z Georgem Martinem jako producentem, nie udało się The Action zdobyć uznania szerszej publiczności. W 1967 roku do czterech muzyków formacji dołączyli - były gitarzysta Savoy Brown, Martin Stone oraz multiinstrumentalista, Ian Whiteman.

Wówczas zespół zarejestrował materiał na niewydany - odrzucony przez wytwórnię - album, który ukazał się dopiero w latach dziewięćdziesiątych, najpierw jako 'Brain', a następnie pod tytułem 'Rolled Gold'.
W 1968 rok muzycy zarejestrowali pięć nagrań, które ujrzały światło dzienne dopiero w 1985 roku. W składzie nie było już wokalisty Rega Kinga, zaś w tym momencie ukonstytuował się skład grupy Mighty Baby, która nagrała dwie płyty.

Debiut to dzieło zaskakujące. Grupa zaoferowała słuchaczom gitarową muzykę powstałą pod wpływem fascynacji dokonaniami wykonawców z Zachodniego Wybrzeża - zwłaszcza Grateful Dead i Quicksilver Messenger Service - co wyrażało się zamiłowaniem do improwizacji oraz nasycania kompozycji stylem country, ale także ciężkiego rocka i jazzu.

Płyta czaruje szlachetnym brzmieniem i finezyjnym, pełnym uczucia wykonaniem - przykuwają uwagę gitarowe partie Martina Stone'a oraz znakomita gra na instrumentach dętych Iana Whitemana. Plastyczna, mocna i dynamiczna sekcja rytmiczna plus z wyobraźnią wypełniająca tło, w niektórych kompozycjach, gra na instrumentach klawiszowych - fortepian lub organy Hammonda - dopełniały obrazu całości. Nie ma tutaj jednak ani krzty wirtuozerii czy efekciarskich popisów, mamy do czynienia z muzyką grupową, wykonywaną przez doskonale zgranych ze sobą muzyków, z których żaden nie stara się wychodzić przed szereg.

Najbardziej zapadającym w pamięć nagraniem jest bez wątpienia, otwierający płytę 'Egyptian Tomb'. Ten hipnotyzujący utwór zniewala wspaniałą melodią, transową partią saksofonu oraz unoszącą się nad całością orientalną aurą. Słychać również echa debiutu East Of Eden 'Mercator Projected'.

Materiał, który wypełnił LP był różnorodny.
Znalazło się miejsce chociażby dla żywiołowego boogie w 'Trials Of A City'.
Wieńcząca płytę 'At A Point Between Fate And Destiny' to wyciszona, melancholijna piosenka zagrana bez udziału perkusji - zaśpiewana na tle wysuniętych na plan pierwszy dźwięków organów Hammonda oraz wyrazistego pulsującego basu. Aranżację uzupełniała pogrywająca w tle gitara akustyczna. W finale natomiast pojawiała się eteryczna partia saksofonu.

Płytę wyprodukował Guy Stevens znany wówczas ze współpracy z Art (formacja potem przeobrażona w Spooky Tooth), Free oraz Mott The Hoople. W późniejszym czasie został zaś producentem albumu 'London Calling' grupy The Clash.

Osobną kwestię stanowi pięć dodatkowych nagrań. Jak wspomniałem we wstępie, piosenki pochodzą z sesji z 1968 roku, a na wydanie czekały aż do 1985, kiedy to ukazały się jako Mini LP 'Action Speak Louder Than'.

Były to krótkie, refleksyjne piosenki. Wpadające w ucho balladowe, zahaczające o muzykę pop melodie urzekają nastrojem zadumy oraz zdecydowanie rockowym opracowaniem.
Słychać jak doskonałym gitarzystą był niedoceniony Martin Stone. Zachwyca także szlachetne brzmienie organów Hammonda oraz misternie budowane zespołowe partie wokalne.
Nie mogę zrozumieć, jak można było nie wydać tego w epoce. Szkoda, że zespół nie zarejestrował wówczas więcej takich wspaniałości. Bez wątpienia powstałoby dzieło na miarę 'Odessey And Oracle' Zombies.

Aha. Jeszcze jedno. Dla odmiany producentem tych nagrań był Peter Jenner, były menadżer Pink Floyd.

Na zakończenie dodam, że początkowo myślałem, że pod groźnie wyglądającą okładką kryje się muzyka zdecydowanie ostrzejsza.