Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Atomic Rooster. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Atomic Rooster. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 maja 2010

ATOMIC ROOSTER

DEATH WALKS BEHIND YOU (1970)




1. Death Walks Behind You
2. VUG
3. Tomorrow Night
4. Seven Lonely Streets
5. Sleeping For Years
6. I Can't Take No More
7. Nobody Else
8. Gershatzer


Skład


Vincent Crane - Hammond Organ, Piano
John Du Cann - Guitars, Vocals
Paul Hammond - Drums

Obok 'Deep Purple In Rock' jest to bodaj najlepszy heavy-rockowy album nagrany w Wielkiej Brytanii, w którym rolę główną odgrywają organy Hammonda.

Pod odejściu z zespołu Carla Palmera i Nicka Grahama, lider grupy Vincent Crane zaangażował na ich miejsce dwóch znakomitych muzyków - Johna Du Canna i Paula Hammonda. Trudno wyobrazić sobie lepszy wybór. W tej nowej odsłonie muzyka tria nabrała znacznej dynamiki oraz stała się jeszcze bardziej ponura w wyrazie. Same kompozycje zaś stały się niemal archetypem tego rodzaju muzyki.

Ile razy pisałem o muzyce mrocznej i ponurej? Trudno zliczyć. Na 'Death Walks Behind You' wszystko to jest niezwykle klarowne i wyraziste. Muzyka wykonana została w sposób precyzyjny, ale nie bezduszny, wykalkulowany. Trzeba posłuchać, żeby zrozumieć, z jaką lekkością muzycy przemykają się od tematu do temat, z jaką finezją budują atmosferę wykonywanej muzyki. Nie ma tutaj elementów przypadkowych, tylko świadomie złożone w całość, pięknie układające się dźwięki.

Wystarczy posłuchać utworu tytułowego.
Najpierw złowieszczy arpeggiowy wstęp na fortepianie, do którego po chwili dołącza gitara. Mimo, że nagranie utrzymane jest w wolnym tempie, przez cały czas najeżone jest swoistą atmosferą niepokoju. Taką atmosferę potęguje wprowadzenie pojawiającego się w tle delikatnego głosu, który stanowi kontrast dla ostrego, zdecydowanego śpiewu Johna Du Canna.

Następujący potem instrumentalny 'VUG' to już żywiołowo wykonany utwór ukazujący hard-rockowe oblicze tria - solidny rytm oraz współbrzmiące ze sobą gitara i organy Hammonda. Przy okazji muzycy Atomic Rooster udowadniają, że w tej stylistyce czują się niezwykle swobodnie. Po za tym zachwyca pełna wyczucia i niewymuszonej finezji gra Vincenta Crane'a, co, w kontekście muzyki pełnej ruchliwości, robi wrażenie brzmienia niezwykle szlachetnego.

'Seven Lonely Streets' i 'Sleeping For Years' - to nagrania będące wzorcem ciężkiego rocka, które obok płyt Black Sabbath były faktycznym początkiem metalu. Warto zauważyć, że we wstępie 'Sleeping For Years' pojawia się coś w rodzaju gitarowego flażoletu. Bardzo podobny początek posiada utwór 'Rape Of The Locks' zespołu Budgie na ich debiutanckim LP.

Zamykający płytę 'Gershatzer', stanowi cięższy wariant 'VUG'. Utwór posiadał doskonałe solowe popisy Paula Hammonda na perkusji oraz Vincenta Crane'a na instrumentach klawiszowych. Nie jestem wielkim miłośnikiem tych perkusyjnych przerywników - będących wtedy standardem i czasem o wiele za długich - które miały chyba ukazywać umiejętności techniczne muzyków, ale takie intensywne i krótkie solo, jak to zagrane przez Paula Hammonda, robi duże wrażenie. Natomiast lider Atomic Rooster zaproponował również krótką fortepianową impresję, która przechodziła w dysonansowe i zniekształcone brzmienia organów Hammonda.

Nie mogę nie wspomnieć o Johnie Du Cannie, którego wkład w powstanie 'Death Walks Behind You' był ogromny, nie tylko jako gitarzysty i wokalisty, ale także jako kompozytora kilku kluczowych utworów. Bez niego ten album bez wątpienia nie byłby tak wspaniały.

'Death Walks Behind You' to absolutny majstersztyk rockowego grania.

piątek, 2 kwietnia 2010

ATOMIC ROOSTER (1970)




1. Friday The 13th
2. And So To Bed
3. Broken Wings
4. Before Tomorrow
5. Banstead
6. S.L.Y.
7. Winter
8. Decline And Fall


Skład


Vincent Crane: Hammond Organ, Piano, Backing Vocals
Carl Palmer: Drums, Percussion
Nick Graham: Bass Guitar, Vocals, Flute


Zastanawia mnie, czy w wytwórni Sanctuary Records mieli problemy ze słuchem? Jak można było tak niechlujnie przygotować reedycję debiutanckiej płyty Atomic Rooster? Nie chodzi mi ani o zawartość czy oprawę graficzną. To nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Moja irytacja wynika z fatalnej wręcz jakości dźwięku. Coś strasznego. Jedyne, co sprawia, że wytrzymuję do końca kompaktu to doskonała muzyka, tej nie jest w stanie popsuć nawet metaliczne, puste brzmienie CD.

Dlaczego postanowiłem napisać o pierwszej płycie? Z dwóch powodów - ponieważ bardzo mi się podoba powolny, mocny rytm nagrań tutaj zawartych oraz dlatego, że wyjątkowo lubię dwie kompozycje 'Friday The 13th' i 'Winter'.

Jest to dzieło nieco odmienne od 'Death Walks Behind You', na co być może wpływ mieli dwaj muzycy ówczesnego składu Atomic Rooster - Nick Graham oraz Carl Palmer, którzy grając z rockową werwą, zdradzali częstokroć jazzowe inklinacje. Na kolejnej płycie, gdy na ich miejsca zostali zatrudnieni John Du Cann oraz Paul Hammond, elementy jazzu zostały nieco stonowane, posiadały mniejsze znaczenie. Na tym pierwszym albumie także organy Hammonda lidera grupy miały bardziej jazzowy koloryt.
Oczywiście muzyka nosi wyraźne elementy heavy-rockowego gatunku, chociażby za sprawą motorycznych rytmów oraz intensywnych partii Vincenta Crane'a na organach Hammonda, jednak, nawet pomimo tego, niektóre nagrania pobrzmiewają nutą refleksji, czy wręcz smutku. Atomic Rooster nie zamyka się w obrębie jednego stylu. Zespół wprowadza do aranżacji także brzmienie instrumentów dętych czy fletu poprzecznego.

Słychać również, że LP był kierunkowskazem dla późniejszych poczynań Emerson Lake And Palmer, głównie w okresie debiutu, czy Nicholasa Greenwooda na jego jedynym albumie 'Cold Cuts'.

Co do Emerson Lake And Palmer. Nasuwają się skojarzenia w instrumentalnych organowo-perkusyjnych dialogach, które zostaną niemal powtórzone lub rozwinięte w utworach takich jak 'The Barbarian' czy 'Knife-Edge'. Proszę posłuchać choćby instrumentalnego 'Before Tomorrow'.
Inny przykład to kompozycja 'Winter'. Piękna, melodyjna piosenka uatrakcyjniona długą jazzową improwizacją na fortepian, flet poprzeczny i kotły. Mnie to nasuwa skojarzenia z 'Take A Pebble'.
Proszę jednak nie traktować tych moich przyrównań jako zarzut wysunięty przeciw Emerson Lake And Palmer. Nie. Chciałem jedynie ukazać, jak twórczym muzykiem był Vincent Crane.

Natomiast aranżacje instrumentów dętych w bardzo podobnej formie słychać na 'Cold Cuts'. Chociaż w tym przypadku i Vincent Crane i Nicholas Greenwood mogli czerpać z doświadczeń zebranych w czasach ich występów w Crazy World Of Arthur Brown.
Rzecz jasna są to moje spostrzeżenia, niekoniecznie zgodne ze stanem faktycznym. Dodam jeszcze, że głos Nicka Grahama barwą przypomina mi głos jego następcy w zespole Johna Du Canna.

Kariera Atomic Rooster z różnym skutkiem trwała do połowy dekady. Potem jeszcze dwukrotnie grupa wznawiała działalność.
W 1989 roku Vincent Crane odebrał sobie życie.